Granice w wychowaniu dziecka

Granice nie są rzeczą wrodzoną, kształtują się w trakcie naszego życia. Aby dojrzeć do prawdomówności, odpowiedzialności, wolności musimy od dziecka uczyć się wyznaczania i respektowania granic. Wytyczanie granic jest procesem i zaczyna się od najwcześniejszych miesięcy życia dziecka. W ten sposób rodzice socjalizują je, tzn. przygotowują do pełnienia ról i zadań w społeczeństwie. Brzmi to…

Granice nie są rzeczą wrodzoną, kształtują się w trakcie naszego życia. Aby dojrzeć do prawdomówności, odpowiedzialności, wolności musimy od dziecka uczyć się wyznaczania i respektowania granic. Wytyczanie granic jest procesem i zaczyna się od najwcześniejszych miesięcy życia dziecka. W ten sposób rodzice socjalizują je, tzn. przygotowują do pełnienia ról i zadań w społeczeństwie. Brzmi to bardzo poważnie, ale w skrócie należy przez to rozumieć, iż rodzice uczą zasad obowiązujących w rodzinie, społeczeństwie, kulturze, a także uczą oczekiwanych zachowań.

Dziecko jak rzeka

„Brzegi są szansą rzeki”. Gdy zabraknie koryta rzeki stanie się ona rozlewiskiem i zniknie, gdy brzegi są uregulowane, rzeka nabiera wody i płynie wartkim strumieniem, a ludzie nadają jej imię. Dzieci przypominają rzekę, a jej koryta to granice, które staramy się, my – dorośli, nakreślić dziecku.

Wbrew obiegowym opiniom o dzieciach, one chcą i potrzebują granic, reguł, zasad. Potrzebują ich, aby poczuć się bezpiecznie, mieć jasno wytyczony szlak i drogę, by uczyć się akceptowanych zachowań odkrywając świat. Nakładanie ograniczeń i pilnowanie ich przestrzegania jest zadaniem dorosłych. Dzieci natomiast nieustannie próbują te granice przekraczać. Jeżeli nie natrafią na tamę, brzeg, popłyną tak jak woda, wszędzie tam, gdzie, tych granic nie znajdą. Dzieci robią wszystko, na co mają ochotę i obserwują efekty, czyli reakcje dorosłego.

Jak wytyczyć dobre granice

Żeby ustalić granice dziecku musimy sami je sobie określić. Wiele swoich granic znamy świetnie. Zwykle w tych właśnie sferach dzieci nie sprawiają nam żadnych trudności. Po prostu tak wyraźnie określamy je, jesteśmy do nich tak bardzo przekonani i tak bardzo w tym szczerzy, że dziecko bez trudu odczytuje nasze intencje. A ponieważ z natury jest pełne dobrej woli i chęci do współpracy, stosuje się do naszych oczekiwań.

Warto przemyśleć, w którym miejscu i w jakich sytuacjach dochodzi do najczęstszych konfliktów z dziećmi. Następnie zastanowić się, czyje granice zostają w nim naruszone. Jak można to zmienić, aby rozwiązanie satysfakcjonowało wszystkich? Nie może to być rozwiązanie narzucone, bo to nie zaspokaja prawdziwych potrzeb nikogo. Granice mogą się zmieniać! Jednego dnia dana rzecz nas bawi, a innego irytuje i mamy do tego prawo. Poza tym każda rodzina jest inna i co innego się w niej sprawdza.

Jeśli granice są niejasne lub zmienne, dzieci często zbaczają z „kursu” i wpadają w kłopoty. Dorośli zgadzając się na zmianę granic, w rzeczywistości uczą dziecko, że jego potrzeby są najważniejsze, że to on podejmuje decyzje i że może wygrać próbę sił. Na przykład – po zabawie trzeba posprzątać zabawki, dziecko nie chce i marudzi, płacze, że jest zmęczone. Mama złoszcząc się na dziecko sprząta za nie mówiąc, że to ostatni raz. Jak postąpi dziecko następnym razem? Ważniejsze jest słowo czy działanie?

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *